/Historia

30 listopada

1943

Fragment wspomnień podporucznika Henryka Kuckowskiego działacza Milicji Ludowej, żołnierza Batalionu Szturmowego ” Czwartaków” Armii Ludowej, po wojnie pracownika delegatury Państwowego Urzędu Bezpieczeństwa w Przasnyszu i Włochach oraz attache wojskowego ambasady PRL w Kopehadze:

“30 listopada 1943 roku rozstrzelano mojego młodszego brata. Brat 11 listopada kończył 20 lat. Starszy brat, który był ranny w czasie obrony Warszawy, mieszkał również na Starym Mieście. W momencie kiedy wybuchło Powstanie… Pragnę podkreślić, że nasza organizacja AL-owska nie była informowana o przygotowaniach i terminie wybuchu Powstania. Przykre to jest niestety, dlatego że dużo kolegów zginęło, zanim dotarło do Starego Miasta. Warszawski sztab Armii Ludowej zdecydował, że w tej dzielnicy będzie koncentracja naszych AL-owców z Warszawy. Nieduża grupa pozostała na Śródmieściu, natomiast trzon sił „Czwartaków” był na Starym Mieście. Organizacja na Starym Mieście: sztab Armii Ludowej Okręgu Warszawskiego, który się mieścił [na Freta], i my jako bojowa organizacja, Batalion „Czwartaków”. Z tego sztabu otrzymywaliśmy zadania. Dowódcą „Czwartaków” na Starym Mieście był „Konrad”, Lech Kobyliński, późniejszy profesor, znany zresztą na Wybrzeżu. Jego zastępcą był porucznik Edwin Rozłubirski pseudonim „Gustaw”. Zresztą również znana postać, przyszły generał, pierwszy organizator Dywizji Spadochronowej w Krakowie. Przebieg działań na terenie Starego Miasta, pierwsze dni przy tym chaosie, jaki wywołało Powstanie wśród ludności, która nie znalazła jeszcze jakiejś formy i konieczności chronienia się. Pierwszą rzeczą naszego oddziału była placówka na rogu Podwala i Krakowskiego Przedmieścia, w tym miejscu, gdzie w tej chwili są schody [ruchome]. Później ona troszeczkę się przesunęła. Ta placówka była bardzo istotna. Narażona często na bardzo ostre działanie Niemców, szczególnie w momencie kiedy jeszcze chciano przeprawiać się przez most Kierbedzia na drugą stronę. Wtedy objęliśmy w działanie tę placówkę, placówkę na Piwnej (przez kilka dni była w naszym działaniu) i na Mostowej. Tam była garbarnia. Opodal wylotu Mostowej na Wybrzeże [Gdańskie] też była jedna bardzo poważna placówka, bardzo narażona na działanie [Niemców], ponieważ Niemcy chcieli zachować swobodę działania wzdłuż Wisły. Spodziewali się jeszcze w początkowym okresie, że może armia polska i radziecka dojść do Wisły i będzie tylko Wisła dzieliła.”

Źródło: Archiwum historii mówionej.

1913

W roku w Jabłonce, powiat Brzozów, województwo Podkarpackie urodził się Romuald Rajs “Bury”- żołnierz Armii Krajowej, dowódca I Kompanii Szturmowej 3 Brygady Wileńskiej, uczestnik operacji “Ostra Brama”, podwładny majora Zygmunta Szendzielarza. Uchodził za doskonałego i bezlitosnego szkoleniowca. Brygada, chociaż najliczniejsza i mająca na swoim koncie najwięcej akcji bojowych, ponosiła najmniejsze straty we własnych szeregach. To pod wodzą “Burego” rozbite zostało więzienie w Woronianach, z którego uwolniono siedemdziesięciu Żydów i Polaków, a także opanowane zostały miejscowości: Nowe Troki, Turgiele i Taborszyki. Niestety, będąc dowódcą ”Bury” przejawiał skłonność do okrucieństwa. Pierwszej zbrodni dopuścił się 8 stycznia 1944 roku na dziesięciu jeńcach narodowości litewskiej, rozstrzeliwując osobiście kilku z nich. Mord przeprowadzony na jeńcach był sprzecznym z zasadami panującymi w oddziale kapitana Gracjana Fróga ”Szczerbca”, którego “Bury” wówczas zastępował na stanowisku dowódcy. Do drugiej zbrodni doszło podczas operacji Ostra Brama, w lipcu 1944 roku, wtedy w odwecie za duże straty w swoim oddziale “Bury” własnoręcznie rozstrzelał niemieckich pracowników kolei i jednego esesmana. Był bezlitosny również dla własnych żołnierzy, który przejawiali nawet najmniejszą oznakę niesubordynacji. Istnieje relacja Lucjana Grabowskiego ”Wybickiego” mówiąca o skazaniu na śmierć żołnierza z oddziału Burego, który ukradł rolnikowi spodnie. Wyrok został wykonany na oczach całego oddziału i właściciela skradzionych spodni, który na próżno błagał “Burego”, aby darować żołnierzowi życie. Ponadto “Bury” odpowiedzialny był za brutalne pacyfikacje pięciu białoruskich wsi i śmierć około osiemdziesięciu Białorusinów, został za to skazany w 1950 roku na karę śmierci. Wyrok wykonano 30 grudnia 1950 roku w Białymstoku. W 1995 roku Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego unieważnił wyrok śmierci na Romualda Rajsa, uzasadniając, że „walczył o niepodległy byt państwa polskiego” a wydając rozkazy dotyczące m.in. pacyfikacji białoruskich wsi, działał w sytuacji stanu wyższej konieczności, zmuszającego do podejmowania działań nie zawsze jednoznacznych etycznie. O tym jak pacyfikacja wyglądała z perspektywy żołnierzy Burego można przeczytać w archiwum Ośrodka KARTA. Oto fragment wspomnień ”Pliszki”: Zaczęli uciekać z tych domów. Myśmy mieli jeden rozkaz, żeby ich nie wypuścić. Można było puścić tylko bydło i dzieci. To przykra sprawa i przykro o tym opowiadać. Rozkaz to rozkaz i trzeba go wykonać, a jednak to do ludzi się strzelało. Ja tam nie żałuję ich, broń Boże, bo to kacapy. Cholera, ale jednak to człowiek był. (…) Ja byłem okropnie cięty na nich, ale lepiej niech to między nami zostanie. Ale jednak taka walka to nie dla katolika. Mogłem ich puścić, a nie puściłem. Nie wypuściłem, nikogo. Dzieci tak. Krowy uciekali, konie, a reszta to… To była jednak nieprzyjemna walka. Daj Boże, żeby więcej takich walk nie było. Front co innego, a to co innego, ale trzeba było to zrobić. Ten rozkaz to wydał “Bury”.

Post powstał w oparciu o informacje i teksty źródłowe zawarte w książce “Skazy na pancerzach. Czarne karty epopei Żołnierzy Wyklętych” autorstwa Piotra Zychowicza.


Edytuj tę stronę dzieląc się własnymi notatkami!

Subscribe to Notatki historyczne Tomka

Get the latest posts delivered right to your inbox

Tomasz Waszczyk

Tomasz Waszczyk

Ten kto nie szanuje i nie ceni swej przeszłości nie jest godzien szacunku teraźniejszości ani prawa do przyszłości.

Read More