/Banknot 500PLN - inflacja

1 lipca

2020

focus


mapawarszawy

mapawarszawy2

francja2020


Na Allegro można kupić banknot 1 000 000 zł za 150 zł 🙂

Kupiliśmy sobie jeden do biura, będzie bardzo fajnym przypomnieniem, że inflacja (między innymi) wymusza coraz wyższe nominały na banknotach. Ale nic nie szkodzi, wystarczy zrobić denominację (jak w 1995 roku) i można zaczynać od początku 🙃

No i przy okazji warto przypomnieć, że ostatnio wprowadzono w Polsce do użytku banknot 500 zł 😉

1mln


1991

W Pradze odbyło się ostatnie posiedzenie Doradczego Komitetu Politycznego i podpisanie protokołu o likwidacji Układu Warszawskiego.

Układ Warszawski był organizacją o charakterze sojuszu politycznym i wojskowym. Zawarto go 14 maja 1955 roku w Warszawie. W skład układu weszły Albania (wystąpiła w 1968), NRD, Polska, Rumunia, Czechosłowacja, Bułgaria, Węgry i ZSRR. Powołanie Układu było reakcją na układy paryskie z 1954 roku przewidujące remilitaryzację Niemiec Zachodnich oraz włączenia ich do struktur NATO. Głównym organem Układu był DKP (Doradczy Komitet Polityczny) i Zjednoczone Dowództwo Sił Zbrojnych z siedzibą sztabu w Moskwie. Struktura umożliwiała ZSRR kontrolę nad siłami zbrojnymi i polityką obronną państw członkowskich. W 1968 roku wojska UW interweniowały zbrojnie ( bez Rumunii) w Czechosłowacji. W sezonie 1989/90 nastąpiły zmiany polityczne w państwach członkowskich. W lutym 1991 roku rozwiązano struktury wojskowe UW.

Foto: Insygnia. 30 lat Układu Warszawskiego (1985 r)

1990

https://en.wikipedia.org/wiki/Operation_Simoom

1980

Obradujące w Warszawie Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej podjęło decyzję o podwyżce cen podstawowych artykułów spożywczych. Manewr ten, mający na celu zahamowanie narastającego kryzysu nie został jednak podany do oficjalnej wiadomości, ponieważ obawiano się gwałtownej reakcji i tak już poirytowanego społeczeństwa. Nie udało się jednak uniknąć napięć społecznych. Jeszcze tego samego dnia rozpoczęły się strajki między innymi w zakładach PZL Mielec, Ursus Warszawa, Autosan Sanok i Ponar Tarnów.

podwyzka

1976

Po 5 latach życia na kredyt, ceny żywności zaczęły drastycznie wzrastać (“70-procentowy wzrost cen produktów”). Sygnałem pogarszającej się sytuacji był powrót do obiegu (po 23 latach) kartek.

1956

Dzień po brutalnym stłumieniu przez władze demonstracji robotniczych ruszyła w Poznaniu ponownie komunikacja tramwajowa. Poznańscy tramwajarze zostali do tego zmuszeni (według ówczesnej propagandy poproszeni) przez przybyłego dzień wcześniej przedstawiciela władz centralnych o przystąpienie do pracy. Na zdjęciu tramwaj Heidelberg typ H.

heidelberg

1945

Ogłoszony został ostatni akt Polskiego Państwa Podziemnego. Manifest do Narodu Polskiego i Narodów Zjednoczonych, zakończony Testamentem Polski Walczącej. Dokument autorstwa Jerzego Brauna, ostatniego Delegata Rządu na Kraj, był wyrazem sprzeciwu wobec bezprawnego przejmowania władzy przez komunistów w Polsce.

Polskie Państwo Podziemne, organizowane od pierwszych dni niemieckiej okupacji, było fenomenem na skalę światową. W konspiracji przez wszystkie lata II wojny światowej kierowano walką o niepodległość Polski w kraju i na uchodźstwie. W żadnym innym kraju opór wobec okupanta nie był tak silny i zorganizowany. Udało się też, w miarę możliwości, zachować ciągłość prawną państwa polskiego, działalność administracyjną i sądowniczą. Liczne ugrupowania tworzyły podziemną scenę polityczną.

1944

W ciągle przywoływanym Bretton Woods w stanie New Hampshire rozpoczęła się konferencja, w której uczestniczyli przedstawiciele 44 państw alianckich. W wielkim skrócie skutkiem konferencji było powołanie Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Banku Światowego, Międzynarodowego Banku Odbudowy i Rozwoju, GATT (WTO) oraz przede wszystkim uporządkowanie światowych kursów walutowych. Konferencję zwołał Franklin Delano Roosevelt, a jej celem – pomimo trwania na świecie działań zbrojnych (ledwo trzy tygodnie wcześniej nastąpiło lądowanie w Normandii) – było omówienie problemów finansowych, z którymi spotka się światowa gospodarka po zakończeniu wojny. Ameryka wygrywała wszystko militarnie i gospodarczo, 60% produkcji na świecie pochodziła z USA – Ameryka mogła wówczas narzucić dużo.

Wszyscy dobrze pamiętali hiperinflację w Republikę Weimarską i wywołany tym bunt Niemców przeciwko traktatom wersalskim, wojny walutowe okresu międzywojnia i niekończące się dewaluacje. I kto wtedy dewaluował - Wielka Brytania tylko w 1931 r. zawiesiła wymienialność GBP na złoto i obniżyła wartość funta o 30%. Kongres USA w 1933 r. dzięki poprawce Thomasa zdewaluował dolara o 50%. Francja oczywiście w 1936 również dołączyła do ciągłych wojen handlowych i walutowych i od razu przystąpiła do serii dumpingowych dewaluacji. Nikt już wtedy nie pamiętał o zapaści monetarnej Francji z XVIII w., kiedy John Law emitował banknoty oparte na kruszcu królewskim, a następnie je dewaluował po 300%. Po wygnaniu Lawa do Wenecji, skarb królewski stabilizował francuskiego liwra siedem długich lat… Wojny walutowe teraz miały nie wrócić, bo stabilny system kursów miał wspierać uczciwy handel, podczas gdy Europejska Wspólnota Węgla i Stali (początek UE), miała za zadanie włączyć na zawsze Rzeszę Niemiecką w struktury europejskie oraz bezkrwawo zapewniać zasoby wszystkim krajom, by terror i hekatomba kolejnej wojny światowej już nigdy na kontynent nie powróciły.

1941

Fragment wspomnień Almy Heczkowej z dnia 1 lipca 1941 roku pochodzący z książki “Mój pamiętnik”: ” Wygląda na to, że rozpoczął się pogrom Żydów we Lwowie. Przed południem byliśmy u Marychy, aby jej opowiedzieć, co się wczoraj działo w mieście. Do domu wracaliśmy ulicą Pierackiego i Leona Sapiehy. Dochodziliśmy do ulicy Kopernika. Coś się działo. Musieliśmy się zatrzymać, bo nie było przejścia. Inni przechodnie też stanęli. U wylotu ulic Sapiehy, Kopernika, Tomickiego, a z drugiej strony Łąckiego, znajduje się potężny gmach z głównym wejściem od ulicy Leona Sapiehy. Przed wojną w gmachu tym mieściła się Wojewódzka Komenda Policji. Po wybuchu wojny, od czerwca 1941 urzędowało tu NKWD. Jest to więzienie „na Łąckiego”. To, czego byliśmy mimowolnymi świadkami przechodziło wszelkie wyobrażenie. Sceny, Jakie rozgrywały się przed naszymi oczami były makabryczne. Przed główną bramą wejściową na teren więzienia ustawili się Niemcy w podwójny szpaler. W tym „korytarzu”, wywlekani z domów biegli Żydzi trzymając ręce nad głowami. Bito ich pałkami niemiłosiernie, gdzie popadło. Przed samą bramą kazano im czołgać się na kolanach, nie zaprzestając katowania. Pokrwawieni, zmasakrowani, już na stojąco wpadali do bramy. Od strony ulicy Łąckiego, zakratowane okna więzienia były otwarte. Zaglądnęliśmy przez nie. To, co zobaczyliśmy, było przerażające. Zrobiło mi się niedobrze. Pomordowani ludzie! Pomordowani! W krwi! Krew wszędzie - na ścianach, sufitach, podłodze. Zgroza! Nie, to nie do pojęcia. Gdy ochłonęliśmy z pierwszego potwornego wrażenia, poszliśmy dalej ulicą Łąckiego. Przez szpary parkanu otaczającego więzienny dziedziniec, zobaczyliśmy na placu poukładane rzędy trupów i krążących między nimi ludzi, poszukujących swoich bliskich. Zdaliśmy sobie sprawę z tego, że zostai popełniony straszny, zbiorowy mord. Za co? Przez kogo? Dotarła do nas wiadomość, że taki sam los spotkał więźniów w „Brygidkach” przy ulicy Kazimierzowskiej i w więzieniu przy ulicy Zamarstynowskiej. Wtedy zrozumieliśmy wszystko. NKWD przed swoją ucieczką, wymordowało więzionych tam przez siebie ludzi. A Żydzi bici i katowani na ulicy, zostali zapędzeni przez Niemców i Ukraińców do porządkowania więzień. Do domu wróciliśmy roztrzęsieni. O potwornościach, które działy się na terenach okupowanych przez Niemców, wiedzieliśmy z opowiadań ludzi przekraczających linię demarkacyjną oraz z prasy podziemnej, którą przynosił Lolek, i z londyńskiego radia. Teraz przekonaliśmy się, że to samo robią sowieci.

  • Tego samego dnia po południu. Tego samego dnia po południu przeżyłam podobną scenę po raz drugi. Lolek był w pracy, a ja sama wyszłam do miasta. Minęłam Teatr Wielki. Usłyszałam krzyki od strony ulicy Kazimierzowskiej. Zobaczyłam długi, podwójny szpaler Niemców i Ukraińców, którzy ustawili się od ulicy Rzeźnickiej, wzdłuż ulicy Kazimierzowskiej, aż do bramy więzienia „Brygidki”. Powtórzyła się makabra z ulicy Sapiehy. Wyciągano Żydów z okolicznych domów i pędzono w kierunku więzienia. Biegnących bito pałkami po głowie, plecach, nogach. Upadali, wstawali i zalani krwią biegli dalej w kierunku bramy więziennej.”

pogromy2

1940

https://pl.wikipedia.org/wiki/Francja_Vichy


Rozkaz Naczelnego Wodza generała Władysława Sikorskiego do Armii Polskiej z dnia 1 lipca 1940 roku.

ŻOłnierze ! Zaczynacie nowy okres waszej twardej służby. Poraz drugi od chwili opuszczenia kraju zbieracie się na obcej ziemi w szeregach jako wojsko polskie niezmożone, nie ugięte, nie dające się przeciwnościom, wierne do ostatniego tchu świętej sprawie naszej.

Armia polska, odrodzona na ziemiach Francji w niezwykle szybkim terminie, jak najchlubniej wypełniła swój obowiązek żołnierski. Wsławiła oręż polski, walcząc na polach Norwegii, a we Francji samej wśród katastrofalnego załamania się wojennego Armij, w których składzie były nasze wojska, dowiodła ona wspaniałego hartu, męstwa bojowego i woli zwycięstwa. Składamy hołd towarzyszom broni, którzy krwią przelaną stwierdzili swoje serdeczne przywiązanie do Ojczyzny i do tych ideałów, których symbolem stała się Polska. Z bólem wspominamy tych towarzyszy broni, którzy nie mogli się do nas przedostać, którzy w niewoli u wroga, czy w przyjaciejskiej Szwajcarii, czy w rozproszeniu pozostali za morzem. Walka trwa. Miejsce nasze jest dzisiaj przy tych sprzymierzeńcach, którzy walczą dalej. Dzięki naszej energii własnej i znakomitej pomocy Królewskiej Marynarki Brytyjskiej ocalała ogromna część naszych sił powietrznych i lądowych. Nowe zastępy towarzyszy broni staną niebawem przy nas. Mamy jeszcze zastępy tęgich żołnierzy. Walczyć będziemy dalej z uporem i żelazną wolą aż do zwycięstwa. Stając na ziemi Wielkiej Brytanii pozdrawiamy siły zbrojne tego wielkiego narodu, związanego z nami nie tylko sojuszem, ale, co ważniejsza, węzłami braterstwa broni niewzruszalnymi, bo zadzierzgniętymi w bojach i trudach, na morzach i na polach bitew w walce o wspólną świętą sprawę. Liczę, Żołnierze, nada na wasze poświęcenie, ofiarność i męstwo. Żądam od was wzorowej karności, nienagannego porządku i takiego sprawowania się, by budziło szacunek u naszych przyjaciół. Pamiętajcie, że od waszego zachowania się zależy, co wszystkie narody Imperium Brytyjskiego sądzić będą o Polakach. Wiem, że nie sprawicie mi zawodu.

Narodowi Polskiemu ślubuję,a żołnierzom internowanym w licznych obozach oświadczam, że ten obowiązek nasz, który wypełniliśmy w ostatnim przełomie , wypełnimy nadal, aż do chwili zupełnego wyzwolenia męczeńskiej ojczyzny.


Władze niemieckie utworzyły na terenie byłej fabryki włókienniczej Samuela Rabbego więzienie Radogoszcz (Polizeigefangnis Radegast) Komendantem więzienia był Walter Penzhauser. Więzienie radogoskie, wbrew obiegowej opinii szczególnie intensywnie propagowanej w pierwszym dziesięcioleciu powojennym, która się niestety utrwaliła w powszechnym mniemaniu na następnych kilkadziesiąt lat, nie było miejscem masowej zagłady. Nie było tu komory gazowej ani krematorium. Zasadniczą funkcją tego obiektu było grupowanie więźniów w większe transporty w celu wywożenia ich do właściwych więzień, najczęściej do Sieradza, Łęczycy czy Wielunia, do obozów koncentracyjnych (najpierw KL Dachau – przede wszy około tysięczna grupa łódzkiej młodzieży, w ramach dużej akcji represyjnej skierowanej przeciwko niej w maju 1940 r., potem KL Auschwitz-Birkenau , a ostatecznie i przede wszystkim do KL Gross-Rosen i Mauthausen-Gusen ) oraz do obozu pracy karnej w Ostrowie Wielkopolskim (do czasu powstania w Łodzi, w marcu 1943 roku podibnego obozu na Sikawie). Radogoszcz stała się w styczniu 1945 roku miejscem kaźni 1500 więźniów, których uciekający przed Armią Czerwoną Niemcy zostawili w podpalonych budynkach.


1935

https://en.wikipedia.org/wiki/Ahnenerbe

1920

Powstała Rada Obrony Państwa. Był to organ stworzony do ratowania trudnej sytuacji Polski, której niepodległość za sprawą zbliżającej się w kierunku Wisły Armii Czerwonej stanęła pod znakiem zapytania. W jej skład weszli: Naczelnik Państwa Józef Piłsudski jako przewodniczący oraz przedstawiciele sejmu, rządu i armii. Miała ona koordynować wszelkie poczynania polityczne i militarne. Na mocy decyzji Rady już na pierwszym posiedzeniu powołano Armię Ochotniczą, do której w ciągu kilku tygodni zaciągnęło się 105 tys.żołnierzy.

radaobrony

1916

Nad rzeką Sommą w płn. Francji rozpoczęła się bitwa będąca symbolem koszmaru walk pozycyjnych I wojny światowej. Po trwających 4 miesiące zmaganiach straty sprzymierzonych wyniosły ponad 600 tys. ofiar, niemieckie – co najmniej 465 tys.

Dowództwo niemieckie zdawało sobie sprawę z niebezpieczeństwa prowadzenia wojny na dwa fronty. Z tego względu feldmarszałek Alfred von Schlieffen opracował plan szybkiego przełamania linii obrony francuskiej i wygrania wojny na zachodzie, aby móc przemieścić jednostki wojskowe z frontu zachodniego na front wschodni.

Plan Schlieffena zakładał przemarsz wojsk niemieckich przez Belgię i zaatakowanie jednostek francuskich od tyłu, bez potrzeby przełamywania fortyfikacji przy granicy niemiecko-francuskiej. W początkowym okresie wojny wojsko niemieckie parło na zachód po aneksji Belgii i Luksemburga, ale z czasem impet natarcia zaczął słabnąć.

Linia frontu ustabilizowała się na przełomie 1915 i 1916 roku, obie strony okopały się na swych pozycjach. Od podnóża pasm alpejskich, aż po plaże nad kanałem La Manche rozciągnięto zasieki, pozakładano gniazda z bronią maszynową oraz rozlokowano artylerie. Wojska okopane na swoich pozycjach stanęły w obliczu niemożności przełamania linii wroga.

Wzdłuż Sommy linia biegła od północy w okolicy wioski Gommecourt, poprzez dolinę rzeki Ancre, dalej skręcała na południe przed wioskami La Boisselle, Fricourt i Mametz, aż po bagniste tereny zalewowe Sommy.

Ofensywa przeprowadzona przez Brytyjczyków znad Sommy, miała na celu odciągnięcie sił niemieckich spod Verdun. Rozpoczęła się ona 1 lipca o godz. 6:30 ostrzałem artyleryjskim. Godzinę później wysadzono pod niemieckimi pozycjami tunele wypełnione minami i materiałami wybuchowymi.

„Dziś rozpoczął się Armagedon, a my jesteśmy w samym jego środku. Huk jest taki, że nie słyszę własnych myśli! Dzień i noc, noc i dzień – bez przerwy huk wystrzałów i grzmot eksplodujących granatów. Oto zmasowana ofensywa, długo wyczekiwane + wielkie pchnięcie +” - wspominał pierwszy dzień bitwy kapitan Cuthbert Lawson z 15. Brygady Królewskiej Artylerii Konnej.

Działania na całym odcinku były podobne. Najpierw ostrzeliwano, bądź wysadzano niemieckie pozycje, by obrońcy nie mogli odpowiadać ogniem. W tym samym czasie fale piechoty próbowały przedzierać się przez niemieckie linie umocnień. W efekcie niemieccy żołnierze zostali zmuszeni do pozostania w schronach, gdy ich okopy były zajmowane przez siły ententy.

Wieczorem 1 lipca Brytyjczycy pokonali pierwszą linię niemieckich umocnień, zajmując wioskę Mametz oraz pas ziemi o szerokości około mili na południowo-wschodniej flance. Ceną jaką musieli ponieść tylko pierwszego dnia była śmierć ponad 19 tysięcy żołnierzy i ponad 36 tysięcy rannych.

Kolejna linia niemieckiej obrony została wzięta szturmem dopiero 14 lipca. Ententa postanowiła użyć jeszcze raz sprawdzonej taktyki. Mimo oporu stawianego przez Niemców, Brytyjczycy w ciągu jednego dnia przełamali drugi pas umocnień zajmując wioski Longueval, Bazentin-le-Petin i Bazentin-le-Grand.

„Ponieważ nie było schronów, kryliśmy się w lejach po pociskach (…) Leżąc płasko na ziemi ostrożnie podnosiliśmy gałązki ostów i innych krzewów, które powtykaliśmy w ziemię na krawędzi leja, by zamaskować naszą pozycję (…) Często z kolanami pod brodą kryliśmy się w dołkach strzeleckich lub też przekopywaliśmy się z leja do leja łącząc je ze sobą (…) Raz rozbrzmiał okrzyk +Tommies atakują!+. Czekaliśmy z dojmującą niecierpliwością, pragnąc zagotować im gorące powitania jednak nie pojawił się ani jeden!” - wspominał niemiecki szeregowiec Rabe z 15. Rezerwowego Pułku Piechoty.

Istotną rolę w walkach nad Sommą odegrało lotnictwo. Jego wykorzystanie przyniosło siłom sprzymierzonym przewagę nad stroną niemiecką, która zbyt późno dostrzegła zalety odpowiedniego wykorzystania sił powietrznych. Dowódca 1. Armii Niemieckiej gen. Fritz von Below wspominał: „Początek i pierwsze tygodnie bitwy nad Sommą cechowały się zupełną bezsilnością naszych sił powietrznych. Nieprzyjacielskie samoloty cieszyły się całkowitą swobodą w prowadzeniu głębokiego rozpoznania (…) Poprzez bombardowania i ostrzał z niewielkiej wysokości piechoty, stanowisk artylerii i maszerujących oddziałów nieprzyjacielskie samoloty zaszczepiały w naszych żołnierzach poczucie bezsilności wobec dominacji wroga”.

15 września rozpoczęła się kolejna ofensywa nad Sommą. W walkach pod Fler-Courcelette po raz pierwszy w historii użyto pojazdów pancernych. Brytyjczycy wysłali 36 czołgów Mark 1 na pole bitwy, jako wsparcie dla żołnierzy przedzierających się przez kolejne linie umocnień między wałami ogniowymi.

Siła artylerii spychała Niemców do odwrotu. Podporucznik Herman Kohl z 17. Bawarskiego Pułku Piechoty wspominał: „Las luf otworzył ogień. Nieprzerwany grzmot rozpętał się nad całym odcinkiem Las Foureaux-Flers-Martinpuich-Courcelette. Potok żelaza spadł na cały pas obronny. Hałas był straszliwy. Padał pocisk za pociskiem. Cała ziemia niczyja zmieniła się w bulgoczący kocioł (…) Artyleria przeorywała teren metr po metrze. Była niczym walec, mechaniczna, bezduszna, miażdżyła wszystko na swojej drodze”.

Z 36 wysłanych do boju czołgów tylko 25 dotrwało do końca bitwy bez większych awarii. Pojazdy pancerne miały duży wpływ na morale żołnierzy po obu stronach frontu. Starszy szeregowiec Lee Lowell z pułku lekkiej piechoty King’s Own Yorkshire wspominał: „Szwaby to wychylają się, to chowają nie wiedząc, czy zostać, czy uciekać (…) Nie musieliśmy marnować amunicji. Szwaby czekały, aż stalowy potwór znajdzie się zaledwie parę jardów od nich i dopiero wtedy uciekali – albo mieli nadzieję, że im to się uda. Czołg zmiażdżył wszystko, stanowiska karabinów maszynowych, zabitych i rannych, którzy nie mogli uciec”.

Siły ententy zajęły kolejne niemieckie linie obrony, zaś wojska niemieckie zostały zmuszone do wycofania się w głąb swoich umocnień.

Kolejna ofensywa rozpoczęła się 25 września. Głównym celem ataku sił sprzymierzonych była wioska Morval i niemieckie linii obrony skoncentrowane w jej pobliżu. Zmodyfikowano taktykę walk. Priorytetem było „zająć i utrzymać”. Każda kolejna linia obrony, każdy kolejny okop miały być od razu po zajęciu obsadzone załogami karabinów maszynowych. Dawało to jednak czas Niemcom na tworzenie nowych improwizowanych linii obrony poza zasięgiem brytyjskiej artylerii. Pod koniec października ofensywa straciła impet i zmieniła się w wymianę ognia między okopanymi z obu stron żołnierzami.

Tzw. bitwą nad Ancre była ostatnim uderzeniem. Jej celem było „oczyszczenie” południowego wybrzeża rzeki Ancre przy jednoczesnym ataku od północy na Beaucort. Atak rozpoczął się 13 listopada i mimo przewagi Brytyjczycy nie zdołali przesunąć frontu na tym odcinku, ale zdobyli jednak leżące bardziej na południe i wschód wioski Morval, Lesbofo, Fler, Gueudecort i Le Sars.

Bitwa nad Sommą zmierzała ku końcowi. Głównodowodzący Brytyjskimi Siłami Ekspedycyjnymi generał Douglas Haig 18 listopada kazał wstrzymać działania ofensywne, uznając zdobyte 120 mil kwadratowych terytorium wroga za wystarczający sukces.

Trwające do połowy listopada zmagania nie przyniosły przełomu strategicznego. Straty brytyjskie wyniosły ponad 420 tys. ofiar; francuskie - ponad 200 tys. ofiar; niemieckie – co najmniej 465 tys. ofiar.

Grozę czteromiesięcznych walk opisał sygnalista Ron Buckell z Kanadyjskich Sił Ekspedycyjnych: „Nigdy nie zapomnę tego okopu – był po prostu wypełniony trupami Niemców w stanie, gdy twarze i dłonie są już czarne z zieloną nutą rozkładu a białka oczu i zęby nadają im przerażający wygląd. Jakim cudem tak wielu zginęło w jednym okopie (…) Idąc nieustannie potrącało się głowy ręce wystające ze ścian na różnej wysokości (…) Wszędzie widać było pruskie hełmy z orłami, pasy i oporządzenie, wiele trupów miało na przedramionach zegarki. Nie zbieraliśmy wielu pamiątek – najlepszą pamiątką z tego okresu był własny, ocalony kark”.

Wielka Wojna trwała cztery lata i trzy miesiące (do 11 listopada 1918 r.), a walki toczono na trzech kontynentach – w Europie, Azji i Afryce. Bilans konfliktu był tragiczny: ok. 9,5 mln żołnierzy poległo w boju, zmarło w wyniku odniesionych ran lub zaginęło na polach bitew.

somma

https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_nad_Somm%C4%85

1910

1910, Jasna Polana, jedno z ostatnich zdjęć hrabiego Lwa Tołstoja, obok niego żona Sofia, którą poślubił jako osiemnastolatkę. Przez kolejnych kilkadziesiąt lat organizowała mu praktycznie całe życie, w szczególności opiekując się jego literacką karierą (ośmiokrotnie przepisała z bazgrołów męża kolejne wersje „Wojny i pokoju”). Niepohamowany i niesłabnący popęd seksualny pisarza („żądza ogromna, granicząca z fizycznym bólem”) oznaczał dla niej nie tylko trzynaścioro dzieci, ale też niezliczone zdrady męża (szczególnie pociągające były dla niego młode wieśniaczki, Cyganki i prostytutki) oraz choroby weneryczne. W ostatnich latach Tołstoj dochodzi do wniosku, że to Sofia nie pozwalała mu na duchowe spełnienie, zmuszając go do materialistycznego i moralnie odrażającego trybu życia. Z dnia na dzień rezygnuje z pożycia fizycznego (w każdym razie z nią), a także spisuje nowy testament, pozbawiający ją praw majątkowych do jego utworów. Gdy żona podejmuje walkę o materialne zabezpieczenie siebie i dzieci, Tołstoj opuszcza potajemnie nocnym pociągiem Jasną Polanę. Aby być blisko z rosyjskim ludem wybiera wagon kolejowy III klasy. W Astapowie jest już tak chory na zapalenie płuc, że musi opuścić pociąg. Umiera po kilku dniach równie demokratycznie – w łóżku zawiadowcy stacji.

tolstoj

1863

Wojna secesyjna: rozpoczęła się bitwa pod Gettysburgiem (wątek będzie podzielony na 4 części które będą publikowane przez 3 dni. W dzisiejszym przedstawię Państwu prolog oraz 1 dzień bitwy).

Prolog:

Decydująca bitwa wojny secesyjnej pod Gettysburgiem, która miała miejsce w dniach 1–3 lipca 1863 r. – nie była batalią tak wielką, jak niedawne chronologicznie bitwy okresu napoleońskiego: Austerlitz, Jena, Lipsk, czy Borodino. Szereg innych wielkich starć ówczesnych kampanii wojennych gromadził znacznie większe siły. Były one też bardziej krwawe. Jednak bitwa pod Gettysburgiem była największym starciem na kontynencie amerykańskim.

Wynik tej batalii gettysburskiej zdecydował o kierunkach rozwoju Stanów Zjednoczonych, czyli pośrednio również o losach świata. To po wojnie secesyjnej, zwanej też w historiografii amerykańskiej „drugą wojną o niepodległość” nastąpił gwałtowny rozwój tego państwa. Progres był tak szybki, że już w Wielkiej Wojnie to właśnie Stany Zjednoczone odegrały rolę podmiotu numer jeden. Bez wojsk amerykańskich, które począwszy od 1917 roku masowo przybywały na kontynent europejski, wspomagając Ententę przeciwko Państwom Centralnym, zwycięstwo byłoby niemożliwe.

Historia późniejsza to już etap coraz większej dominacji USA na świecie. W kontekście tym należy postawić dwa pytania. Po pierwsze, co byłoby, gdyby bitwa pod Gettysburgiem skończyła się wynikiem odwrotnym? Odpowiedz nie jest zupełnie prosta, ale przewidywalna. Znakomity dowódca gen. Robert Lee doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że w wojnie ekonomicznej, czyli na wyczerpanie zasobów, jego armia może tylko przegrać. Dlatego przede wszystkim właśnie w lecie 1863 roku zamierzał podjąć ofensywę a w jej ramach stoczyć i wygrać dużą bitwę. W odległych planach leżało też zajęcie Waszyngtonu. Tuż po wygranej wielkiej bitwie prezydent Skonfederowanych Stanów Ameryki Jefferson Davis miał zwrócić się do swego alter ego, czyli Abrahama Lincolna z propozycją zawarcia pokoju… na kompromisowych warunkach. Zapewne w takim wypadku na terenie USA powstałaby znacznie luźniejsza federacja. Czy drogi Północy i Południa, rozdzieliłyby się?

Zapewne nie. Jednak tu już wchodzimy w typowe gdybanie, czyli modną aktualnie historię alternatywną. Rozważania te można tylko dopełnić stwierdzeniem, że zarówno gen. R. Lee, jak też sam prezydent J. Davis wcale nie byli zwolennikami niewolnictwa…

Po zwycięstwie nad podstawową unijną Armią Potomaku w bitwie pod Chancellorsville w dniach 1-3 maja 1863 roku, dowódca podstawowej, konfederackiej Armii Wirginii Północnej, gen. R. Lee zdecydował się na drugą w wojnie secesyjnej inwazję na terytoria stanów Północy. Liczył, że odpowiednio wielka i intensywny najazd na zasadnicze terytorium Unii będzie również ważnym zwycięstwem propagandowym konfederatów, wzmacniając znacząco stronnictwo pokojowe na Północy. Dodatkowo konfederaci chcieli przenieść aktywność zbrojną na terytorium zasobnego unijnego stanu Pensylwania, dotychczas niedotkniętego działaniami wojennymi i dać odpocząć ekonomicznie i socjalnie ludności konfederackiego stanu Wirginia – do tego momentu głównego teatru walk. Bogata Pensylwania byłaby też doskonałym źródłem darmowego zaopatrzenia dla armii konfederackiej.

Należy w tym miejscu wyraźnie podkreślić, że metoda dowodzenia w armii konfederackiej była anachroniczna. Dowódcy poszczególnych korpusów ustalali na naradzie plany przyszłych bitew. Podejście to miało swoje źródło tworzeniu poszczególnych korpusów przez odmienne stany. Tym samym dowódca konkretnej jednostki podlegał znacznie bardziej pod władze swojego stanu niż pod bardzo teoretycznego dowódcę wojsk Konfederacji. Anachronizmy te do pewnego stopnia nie tyle likwidowała, ile raczej poważnie spłaszczała osoba gen. R. Lee. Był on słusznie uważany za najbardziej wybitnego ówcześnie dowódcę w USA. Cieszył się też ogromnym szacunkiem.

W tym miejscu należy przypomnieć jeszcze niewielki, ale bardzo ważny epizod z początku secesji. Prezydent Unii A. Lincoln, zwrócił się do gen. R. Lee z prośbą o objęcie dowództwa nad armią federalną. Była to propozycja bardzo pragmatyczna. Gdyby R. Lee przejął to dowodzenie, to zapewne olbrzymia większość oficerów a również żołnierzy poszłaby wprost za nim. Jednak wojskowy skierował w odpowiedzi znamienny list. Pisał w nim m.in., że uważa się rzecz jasna za obywatela Stanów Zjednoczonych i jest wobec USA lojalny, ale znacznie bardziej musi uważać się za obywatela Wirginii. Zatem postąpi tak, jak uchwali stanowy kongres. W tym wypadku sytuacja była jednoznaczna. Wirginia jako jedna z pierwszych, wypowiedziała Unię i ogłosiła secesję.

W najbardziej optymistycznym wariancie wydarzeń gen R. Lee miał nadzieję zmusić Armię Potomaku do bitwy na korzystnych dla siebie warunkach. Wskutek jej zniszczenia (a być może i zagrożenia potem Waszyngtonowi, Filadelfii lub Baltimore) chciał zmusić Unię do rozpoczęcia rokowań pokojowych. Kolejne sukcesy militarne mogły również doprowadzić do uznania formalnego przez Wielką Brytanię i Francję państwowości i podmiotowości Konfederatów Południa. 3 czerwca 1863 r. Armia Wirginii Północnej opuściła swoje obozy naprzeciwko unijnej Armii Potomaku pod Fredricksburgiem i pomaszerowała w sposób skryty na zachód do doliny rzeki Shenandoah, a stamtąd na północ do granicy ze stanem Maryland.

Tam gen. R. Lee przeprawił swoją armię przez graniczną rzekę Potomak w przedziale między 15 i 20 czerwca 1863 r. W tym samym czasie wysłał większą część swojej kawalerii, ok. 9 tys. ludzi pod dowództwem znakomitego kawalerzysty ale tylko na szczeblu taktycznym, gen. mjr Jamesa Ewella Browna Stuarta na daleki rajd na głębokie tyły Unii, w celu spowodowania ogólnego zamieszania u przeciwnika. Jak powszechnie przyjmuje się, odłączenie się jazdy od sił głównych miało decydujące i negatywne konsekwencje. Związane to było z faktem, iż oddziały federalne były rozciągnięte poszczególnymi korpusami na bardzo szerokim froncie, przez co J.E.B. Stuart nie zdołał szybko dołączyć z powrotem do głównych sił armii . Jego ruchy utrudniała również kawaleria federalna, która od czasu bitwy pod Brandy Station (9 czerwca), stawiała dużo bardziej skuteczny opór przeciwnikowi. Jeb Stuart stracił kontakt z R. Lee i nie mógł przekazywać mu żadnych informacji o posunięciach przeciwnika. Jest też prawdopodobne, że generał planował na początku swojego rajdu, zając nagłym manewrem Waszyngton.

Było to oczywiście nierealne, ale gen. J.E.B. Stuart był co prawda znakomitym taktykiem, ale strategiem już marnym. W pogoni za armią konfederatów, Armia Potomaku pomaszerowała z opóźnieniem około trzech dób, na północ i przeprawiła się przez rzekę Potomak między 25 i 27 czerwca, starając się później trzymać się między armią konfederatów a Waszyngtonem. W tym bardzo niebezpiecznym dla Unii, momencie 28 czerwca, dowodzący do tej pory wojskami federalnymi gen. mjr Joseph Hooker podał się do dymisji z powodu permanentnych sporów w kwestiach dowodzenia, jakie toczył on i jego poprzednicy zarówno z prezydentem A. Lincolnem, jak i gen. mjr Henrym W. Halleckiem, który był swego rodzaju mentorem militarnym prezydenta. Następcą H.W. Hookera został mianowany gen. mjr George Meade, dotychczas jeden z dowódców korpusu. Ta nagła zmiana dowódcy kilka dni przed bitwą zwiększyła jeszcze bardziej i tak już dużą pewność siebie pośród konfederatów. Nie było bowiem pewne czy G. Meade zdąży przejąć pełne i skuteczne dowództwo nad armią przed rozpoczęciem starcia. W dodatku ten dowódca nie wyróżnił się dotychczas niczym szczególnym i uważany był za aż za bardzo bardzo ostrożnego.

R. Lee dowiedział się o przeprawie armii Unii przez Potomak stosunkowo późno, bo dopiero 29 czerwca od jednego z konfederackich szpiegów. Tu uwidocznił się bardzo wyraźnie i negatywnie, brak jednostek kawalerii, która przy normalnym biegu wydarzeń przekazałaby mu informacje niezbędne ok. dwóch dni wcześniej. W tym czasie kawalerzyści, obok wykonywania zadań bojowych, byli też swego rodzaju „oczami armii”. Gen. R. Lee był zatem zaskoczony niespodziewaną bliskością Armii Potomaku, w momencie gdy jego armia była zdekoncentrowana i rozrzucona szerokim łukiem na sporym obszarze Pensylwanii. W zaistniałej sytuacji wydał rozkaz natychmiastowej koncentracji swoich rozrzuconych korpusów. Patrząc na mapę, najlepszym miejscem do osiągnięcia tego celu były okolice miasteczka Gettysburg. Korpusy konfederatów rozpoczęły więc koncentryczny marsz na Gettysburg od północy i zachodu. Dowódca Armii Północnej Wirginii liczył, iż uda mu się całością sił czyli ok. 70 tys. żołnierzy, uderzyć na przeciwnika, znajdującego się jeszcze w marszu i zepchnąć jego jednostki na siebie.

W tym samym czasie Armia Potomaku maszerowała na północ za armią Konfederatów, podchodząc do Gettysburga od południa. G. Meade, nie wiedząc dokładnie, gdzie są siły gen. R. Lee, planował stoczenie bitwy wzdłuż linii rzeczki Pipe Creek. W okolicach Gettysburga miało działać lewo skrzydło jego armii czyli I, III i XI korpus… i tak się zaczęło…

secesyjna

secesyjna2

1569

Zaprzysiężono unię polsko-litewską, powstała Rzeczpospolita Obojga Narodów. Polska i Litwa stały się jednym państwem ze wspólnym Sejmem i Senatem.

Idea ponownego i trwałego zarazem uregulowania spraw polsko-litewskich kształtowała się przez cały wiek XVI. Wynikało to ze zmian, jakie zaszły w sytuacji wewnętrznej obydwu państw, a także z sytuacji międzynarodowej.

Ta ostatnia uległa radykalnej przemianie od czasów aktu krewskiego. Zakon krzyżacki po tzw. wielkiej wojnie i klęsce grunwaldzkiej nie odzyskał już dawnego znaczenia, a ostatecznie został pokonany podczas wojny trzynastoletniej, zakończonej w 1466 roku pokojem toruńskim. Na jego mocy Polska uzyskała Pomorze Gdańskie i część Prus, zaś pozostała ich część ze stolicą w Królewcu miała od tej pory stanowić lenno polskie. Tym samym stracił na znaczeniu jeden z głównych filarów unii z 1385 roku. Jednakże pod koniec XIV wieku pojawiło się inne niebezpieczeństwo zagrażające wschodnim granicom Litwy. Było nim coraz bardziej rosnące w siłę państwo moskiewskie.

Już w roku 1473 wielki książę moskiewski Iwan III Srogi zażądał oddania mu twierdz Połocka, Witebska i Smoleńska oraz wszystkich ziem ruskich należących wówczas do państwa litewskiego. Kilka lat później, w roku 1484, ogłosił się on carem Wszechrusi, aczkolwiek tytuł ten był jeszcze używany sporadycznie i nieoficjalnie (pierwszej oficjalnej koronacji na cara dokonał Iwan IV Groźny w 1547 roku). To wszystko prowadziło do otwartego konfliktu. Do pierwszych walk doszło, gdy tron wielkoksiążęcy w Wilnie piastował Aleksander. Ich wynik był niekorzystny dla Litwy, która utraciła szereg terytoriów. Sytuacja na froncie wschodnim w kolejnych latach ulegała dalszemu pogorszeniu. W 1514 roku utracono kluczową twierdzę Smoleńsk. Na dziesięć lat przed zawarciem Unii Lubelskiej doszło do wybuchu I wojny inflanckiej (1558) między Polską i Litwą z jednej, a Moskwą z drugiej strony. Ten konflikt, podobnie jak i poprzednie, zakończył się stratą znacznych obszarów księstwa, w tym Połocka stanowiącego bramę prowadzącą ku Inflantom i Bałtykowi. Nie udało się trwale usunąć zagrożenia ze strony państwa moskiewskiego, które groziło Litwie utratą bytu państwowego. Tak więc był to bardzo ważny czynnik wpływający na konieczność zacieśnienia stosunków polsko-litewskich, ale nie jedyny.

W XVI wieku w Królestwie Polskim narodził się ruch szlachecki domagający się egzekucji praw i dóbr, zwany ruchem egzekucyjnym. Wśród szeregu propozycji reform, umieścił on postulat wykonania obowiązujących, a dotychczas niezrealizowanych, postanowień układów polsko-litewskich, w tym wcielenia Litwy do Królestwa Polskiego. Na tej samej płaszczyźnie stawiano program inkorporacji Prus, cieszących się dotąd dużą autonomią. Powyższe postulaty miały na celu przede wszystkim dokonanie centralizacji państwa oraz ujednolicenie jego obszaru pod względem prawnym. Na to ostatnie wpływ miał niewątpliwie fakt odmawiania Polakom prawa dziedziczenia dóbr w Wielkim Księstwie Litewskim, co w sytuacji coraz częstszych małżeństw między członkami obydwu narodów rodziło wiele konfliktów.

Zawarciu unii sprzyjały również przemiany zachodzące na terenie Wielkiego Księstwa Litewskiego. Król przeprowadził powszechnie tzw. pomiarę włóczną, polegającą na komasacji i przemierzeniu gruntów na włóki. Wprowadzono również trójpolówkę w gospodarstwie chłopskim i ujednolicono ciężary przy jednoczesnym ich zwiększeniu, co leżało w interesie szlachty, przyczyniając się tym samym do rozwoju gospodarki folwarcznej. To wszystko pozwoliło na zrównanie stosunków wiejskich na Litwie ze stosunkami panującymi w Koronie. W parze z tą reformą przeprowadzono także nowy podział administracyjny kraju, dzieląc województwa na większe powiaty. Przemiany dotknęły również prawodawstwo litewskie. W roku 1529 oraz 1566 wydano I i II statut regulujący kwestie prawno-ustrojowe i zmierzające do ujednolicenia norm obowiązujących w Wielkim Księstwie i w Królestwie Polskim. Ponadto za zacieśnieniem stosunków z Polską coraz bardziej opowiadała się szlachta litewska, stanowiącą w ówczesnych czasach jedyną (obok możnowładztwa) i zarazem najliczniejszą reprezentatywną warstwę społeczną. Jej pozycja w Księstwie, gdzie prym wiedli przede wszystkim przedstawiciele możnych rodów bojarskich, była znacznie słabsza niż szlachty w Koronie. Nic dziwnego więc, że w unii dopatrywała się ona zwiększenia swoich praw i przywilejów. Odzwierciedleniem zmian społecznych zachodzących na Litwie były przemiany w organizacji sejmu litewskiego, w którym coraz większą rolę zaczęli odgrywać przedstawiciele szlachty. Specjalnym przywilejem wydanym w 1564 roku Zygmunt August obiecał, że modyfikacje w ustawodawstwie litewskim będą podejmowane za zgodą wszystkich stanów. Rok później wprowadzono na Litwie sejmiki poselskie.

Wyrazem stanowiska zajmowanego przez szlachtę litewską były postulaty sformułowane na sejmie obozowym pospolitego ruszenia pod Witebskiem. Otóż 13 września 1562 roku uchwaliła ona akt, który posłowie – Jan Chodkiewicz i Melchior Szewiot – zawieźli do przebywającego w Wilnie króla. W dokumencie tym postulowano wspólną elekcję, wspólny sejm i wspólną obronę przy jednoczesnym zachowaniu odrębności państwowej Wielkiego Księstwa.

Równie ważnym czynnikiem sprzyjającym zawarciu unii, była postawa króla Zygmunta II Augusta. Początkowo był on jej przeciwny, ponieważ silna i dziedziczna władza na Litwie dawała Jagiellonom mocniejszą pozycję w Polsce, gdzie zasadą stawał się wybór władcy. Z czasem jego stanowisko uległo zasadniczej zmianie. Nie doczekawszy się potomka, w obliczu wygaśnięcia dynastii, potrzeba zawarcia ściślejszej unii stawała się coraz pilniejszą. Tak więc Zygmunt August stał się jej czynnym orędownikiem. Znacznym krokiem w tym kierunku było wydanie przez niego przywileju w 1563 roku deklarującego równouprawnienie prawosławnych Rusinów. Ponadto król zapowiedział w nim, że przywilej ten uzupełni i rozszerzy na wspólnym sejmie Litwy i Korony, który będzie traktował o unii.

Przebieg negocjacji w sprawie sejmu unijnego był niezwykle burzliwy. Choć zwołano go na dzień 23 grudnia 1568 roku, obrady rozpoczęły się 19 stycznia następnego roku, a więc miesiąc później. W Lublinie miały zetrzeć się ostatecznie trzy poglądy na unię – inkorporacyjny, partnerski i kompromisowy.

Pierwszy nurt reprezentowany był przez szlachtę polską, zwłaszcza stronnictwo egzekucyjne, dążące do wprowadzenia w życie wszelkich praw uchwalonych przez sejmy. Członkowie ruchu uważali, że Litwa powinna być włączona bezpośrednio w granice Polski już za czasów Jagiełły, po unii w Krewie. Ich projekt zakładał inkorporację Litwy (najzażartsi chcieli nawet zmienić jej nazwę na „Nowa Polska”) do Korony jako kolejnej dzielnicy, zależnej od władz centralnych i decyzji sejmu polskiego.

Możnowładcy litewscy z kolei uważali, że ich państwo powinno pozostać niezależnym i równorzędnym partnerem dla Polski. Według ich projektów król Polski miał być osobno obwoływany wielkim księciem, a sama Litwa miała posiadać osobne urzędy i prowadzić własną politykę wewnętrzną.

Stronnictwo kompromisowe reprezentowane było przez senat Korony, króla i część szlachty litewskiej. Starało się ono łagodzić konflikty i dążyć do rozwiązywania problemów unii tak, by zadowolić oba walczące stronnictwa.

Król Zygmunt II August działał w sposób zdecydowany, pragnąc za wszelką cenę doprowadzić do połączenia obu państw. Już wcześniej, w roku 1564, przelał swoje prawa sukcesyjne do władzy nad Litwą na Koronę, zmniejszając swobodę niechętnych unii możnowładców litewskich. Gdy sejm unijny rozpoczął obrady, król konsekwentnie usuwał przeszkody stojące na drodze do traktatu. Początkowo, przez zimę 1569, dyskutowano o zniesieniu centralnych urzędów na Litwie, czemu sprzeciwiało się stronnictwo litewskie. Innym problemem było pozostawienie osobnych sejmów – litewskiego i polskiego, obok wspólnego sejmu Polski i Litwy.

Początkowo nie udawało się osiągnąć porozumienia. Jedenastego lutego omal nie doszło do zerwania sejmu. Tylko dzięki ogromnej wiedzy prawniczej biskupa krakowskiego Filipa Padniewskiego i wygłoszonej przez niego porywającej mowie do posłów litewskich, udało się uratować obrady. Z kolei Litwini wystąpili z własnym wnioskiem, który ograniczał związek państw do unii personalnej i sojuszu przeciw wrogom zewnętrznym. Wywołało to oburzenie posłów polskich (poseł Sienicki krzyczał, że „na Litwę nie listu, nie mandatu, ale korda trzeba”). I tym razem biskup krakowski odegrał rolę rozjemcy, uspokajając zwaśnione strony.

Pierwszego marca 1569 roku Litwini pod wodzą Mikołaja Radziwiłła potajemnie opuścili Lublin, chcąc zbojkotować obrady sejmowe. Cała dotychczasowa praca nad porozumieniem została zaprzepaszczona, co potem gorzko wypominał Litwinom sam król. Posłowie koronni wykorzystali odejście posłów Wielkiego Księstwa, by dokonać inkorporacji ziem Podlasia i Wołynia (21 i 26 marca), czego szlachta od dawna oczekiwała. W początku czerwca do Polski dołączono także, na wniosek możnych wołyńskich, Kijowszczyznę1. Jednocześnie kontynuowano pracę nad projektem unii, który ukończono 24 marca.

Litwini w tym czasie również nie próżnowali. Dwudziestego marca 1569 roku w Wilnie zorganizowano zjazd szlachty, na którym uchwalono kontrprojekt unii, zawierający postulaty możnych litewskich. Posłowie litewscy powstrzymywali też szlachtę wołyńską od złożenia przysięgi na wierność Koronie – co udawało się przez dwa miesiące, aż do końca maja, mimo ostrych uniwersałów królewskich.

Uchwalenie Unii:

W początkach czerwca 1569 roku sytuacja się zmieniła – Litwini powrócili do Lublina. Poza inkorporacją ziem ruskich miała na to wpływ postawa niższej szlachty litewskiej. Pragnęli oni ograniczenia władzy możnych; zależało im też na przywilejach, jakie obiecywali im w unii polscy panowie. Obrady wznowiono 6 czerwca i tym razem potoczyły się one znacznie łatwiej. Opozycja możnowładców litewskich z dnia na dzień traciła na sile, przyjmowano rozwiązania proponowane przez obozy inkorporacyjny i kompromisowy. Dwudziestego siódmego czerwca uchwalono akt unii, a 1 i 4 lipca podpisano akty potwierdzające dokonanie dzieła jednoczącego oba kraje2.

W piątek 1 lipca, natychmiast po zaprzysiężeniu unii, król Zygmunt August, mimo padającego rzęsistego deszczu, dosiadł konia i ruszył z zamku do kościoła dominikanów. Tam z „twarzą promieniejącą radością” zaintonował Te Deum, po zakończeniu którego biskup Padniewski odśpiewał modlitwy za króla i królestwo. Według współczesnych opisów wszyscy świadkowie zdawali sobie sprawę z wagi dokonanego dzieła, „wzajemnie składali sobie życzenia i rozeszli się w podziwienia godnym podniesieniu ducha”.

Postanowienia:

Ostatecznie walkę o kształt unii wygrało stronnictwo kompromisowe. Oba państwa zrosły się w jedno. Nazywane Rzeczpospolitą Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego miały stanowić odtąd nierozdzielny organizm państwowy. Litwa nie została „przyłączona” do Polski, zachowała też swoją nazwę, ale nie pozostała całkowicie suwerennym państwem. Zachowała odrębność skarbu, administracji, wojska i sądownictwa. Wprowadzono też oddzielne języki urzędowe (w Wielkim Księstwie obowiązywał język ruski). Wspólna natomiast miała być polityka zagraniczna (w tym sprawy wojenne) i moneta. Sejm Walny miał zbierać się w Warszawie, izba poselska miała liczyć 120 posłów koronnych i 48 litewskich, zaś w skład senatu miało wejść 113 senatorów koronnych i 27 litewskich. Oba państwa miały też wspólnie wybierać władcę, koronowanego na króla Polski i wielkiego księcia Litwy. Szlachta litewska (i ruska) zostały zrównane w prawach z polską, zniesiono istniejące dotąd ograniczenia w nabywaniu majątków przez szlachtę z Korony na Litwie i litewską w Polsce. Ziemie Wielkiego Księstwa miały być bezpieczne przed ruchem egzekucyjnym.

Skautki polityczne:

Unia polsko-litewska była jednym z najdonioślejszych wydarzeń stulecia, nie tylko dla połączonych nią krajów, ale dla Europy Środkowo-Wschodniej. Rzeczpospolita Obojga Narodów przetrwała niemal 250 lat, a unicestwiły ją dopiero połączone siły trzech zaborców.

Historycy do tej pory spierają się o znaczenie Unii Lubelskiej. Pojawiły się teorie o wyłącznych korzyściach Polski i upadku Litwy, jak również hipotezy całkowicie przeciwne. Pewne jest, że połączenie z Litwą wciągnęło Polskę w krwawe i wyczerpujące walki z Rosją, a później także konflikty Turcją. Konflikty wewnętrzne, jak choćby powstania kozackie, pośrednio także były spowodowane przez ustalenia unii – beneficjentami przywilejów polskich była wyłącznie szlachta, co spowodowało rozwarstwienie społeczne. Z drugiej strony, połączone armie obu krajów miały przez kolejne stulecie być najpotężniejszą siłą militarną w regionie, zdolną do odparcia nawet kilku wrogów jednocześnie. Początkowo główną osią konfliktu stały się przyłączone do Litwy w 1561 roku Inflanty. Rzeczpospolita Obojga Narodów toczyła o nie walki z Rosją, wystawiając wspólnie wojska (choć większość historyków zgadza się, że sama Korona nie miała większych interesów w tej wojnie). W początkach XVII wieku, wraz z wstąpieniem dynastii Wazów na tron zjednoczonego państwa, rozpoczął się ciąg wojen szwedzkich – tym razem konflikt objął oba człony Rzeczypospolitej, które znów solidarnie stanęły do walki. Mimo początkowych błyskotliwych zwycięstw, wojny miały ciągnąć się przez ponad pięćdziesiąt lat. Kolejnym źródłem konfliktów okazało się Zaporoże, część obecnej Ukrainy, należąca formalnie do Korony. Mieszkający tam Kozacy najazdami na Mołdawię i samą Turcję sprowokowali Imperium Otomańskie do wojny przeciw Rzeczypospolitej. I znów połączone wojsko Polski i Litwy powstrzymało niepokonane dotąd armie tureckie. Dopiero w czasie potopu szwedzkiego książę Janusz Radziwiłł podpisał akt zrywający Unię Lubelską i oddający Litwę w lenno królowi Szwecji, za co przez Polaków został uznany za zdrajcę, zaś przez Litwinów – za bohatera. Po odparciu potopu, i śmierci Janusza Radziwiłła, dokument ten utracił jakąkolwiek moc prawną. Polska i Litwa walczyły razem w kolejnych wojnach XVII i XVIII wieku. Ostatecznie Unii Lubelskiej położyli kres dopiero zaborcy (Rosja, Austria i Prusy) pod koniec XVIII wieku.

Skutki gospodarcze:

Potencjał ekonomiczny Rzeczypospolitej Obojga Narodów, zwłaszcza w dziedzinie produkcji żywności, sprawiał, że stała się ona „spichlerzem Europy”, zdobywając prymat wśród najzasobniejszych krajów europejskich w końcu XVI wieku. Handel zbożem przez Gdańsk dla Korony i w mniejszym stopniu ujście Dźwiny dla Litwy, stał się podstawą bogactwa szlachty. Do połowy XVII wieku produkcja rolnicza wciąż wzrastała, osiągając szczyt w 1628 roku. Ceną bogactwa szlachty było jednak zmniejszenie wpływów miast i całkowity upadek znaczenia warstwy chłopskiej.

Skutki kulturowe:

Unia Lubelska miała też ogromne znaczenie kulturowe. Szlachta litewska i ruska przejmowały wzorce polskie i zachodnie, a polska – wschodnie i orientalne, co zadecydowało o wyjątkowości Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Zjednoczone państwo stało się więc mostem między Wschodem a Zachodem, obszarem wymiany kulturowej o niespotykanej dotąd intensywności. Polonizacja elit litewskich nastąpiła bardzo szybko, w znacznym stopniu rezygnowały one z własnych tradycji, języka i kultury. Zastępował je polski sarmacki tryb życia. Przejmowano język polski i łacinę, ubiory, styl wysławiania się. Dziś zjawisko to jest często postrzegane przez litewskich historyków jako „zdrada narodowa”.

unia

rzeczpospolitaobojganarodow


Edytuj tę stronę dzieląc się własnymi notatkami!

Subscribe to Notatki historyczne Tomka

Get the latest posts delivered right to your inbox

Tomasz Waszczyk

Tomasz Waszczyk

Ten kto nie szanuje i nie ceni swej przeszłości nie jest godzien szacunku teraźniejszości ani prawa do przyszłości.

Read More